Jak działają testy antygenowe na COVID-19?

Blog

Przez ostatnie półtora roku COVID-19 zebrał krwawe żniwo. Na całym świecie ponad cztery miliony ludzi umarły wskutek zarażenia się nieznanym wcześniej wirusem. W niektórych krajach, takich jak Stany Zjednoczone czy Brazylia, liczba ofiar przekroczyła pięćset tysięcy osób. To więcej niż amerykańskie straty w trakcie drugiej wojny światowej. Być może by tak jednak nie było, gdyby nie lepsza kontrola. W końcu im sprawniejszy jest poziom testowania społeczeństwa, tym większe prawdopodobieństwo, że chorobę uda się wykryć w stanie, w którym nie będzie ona jeszcze zanadto zaawansowana.

Dwie kreski prawdy

Sposobem na to, żeby sprawdzić, czy jest się nosicielem koronawirusa, są oczywiście przeprowadzone pod tym kątem badania lekarskie. Dają one największą pewność tego, czy jesteśmy zakażeni, czy też nie. A prawdopodobieństwo ich prawdziwości jest tym większe, im więcej prób wykonamy. Nie każdy ma jednak zawsze dostęp i możliwość do tego, aby w miarę szybko wziąć udział w badaniu. Dostęp do nich jest szczególnie utrudniony w okresach dużego natężenia epidemii. Szpitale pękają wówczas w szwach i mają problemy z przyjmowaniem pacjentów. Nastawione są na to, aby brać tych, którzy są najbardziej potrzebujący. Na szczęście badanie w szpitalu nie jest jedynym rozwiązaniem dla kogoś, kto chce się dowiedzieć o swoim stanie zdrowia. Istnieje także inna opcja.

Tą inną opcją jest test antygenowy na COVID-19. Zaletą takiego rozwiązania jest to, iż można je zrealizować w pełni samodzielnie. Test antygenowy, podobnie jak test ciążowy, da się na własną rękę kupić w aptece. Jego wykonanie jest bardzo szybkie. Wystarczy pobrać materiał z tak zwanej nosogardzieli i umieścić go na specjalnej płytce. Po pięciu, ośmiu minutach pojawią się na niej lub nie dwie charakterystyczne kreski, które będą symbolizować ewentualne zakażenie. Kiedy zaś ma się już świadomość swojego stanu, można podjąć stosowne kroki mające na celu leczenie choroby. Jak widać, test antygenowy to korzystna propozycja.