Na czym polega tzw. efekt lotosu?

Blog

Efektem lotosu w technologii nazywamy zjawisko samooczyszczania się powierzchni. Taką właśnie definicję tzw. efektu lotosu znajdziemy w każdym wpisie i publikacji na jego temat, bo właściwie nie da się jej przedstawić w prostszy sposób. Liście naturalnego lotosu praktycznie nie mogą zmoknąć, krople wody toczą się po ich powierzchniach, usuwając zanieczyszczenia. W podobny sposób mogą działać hydrofilowe nanopowłoki, które są wykorzystywane w przemyśle.

Efekt lotosu uzyskiwany dzięki nanopowłokom

Efekt lotosu można uzyskać dzięki wykorzystaniu nanopowłok ochronnych, którymi zabezpieczamy różne powierzchnie. Dzięki wykorzystaniu odpowiednio dobranych produktów możemy tworzyć powłoki zabezpieczające powierzchnie w przemyśle budowlanym i energetycznym, chemicznym spożywczym, a nawet w ochronie środowiska, czy opiece zdrowotnej. Powłoki zabezpieczające kojarzą nam się głównie z preparatami w rodzaju farb i lakierów, które np. mają chronić stal przed korozją. To skojarzenie słuszne, przy czym w przypadku naszych powłok kluczem jest przedrostek „nano”. To przedrostek jednostki miary, który oznacza jedną miliardową.

Nanopowłoki, które mogą chronić nawet przed drobnoustrojami

Standardowymi farbami, czy lakierami, rzeczywiście jesteśmy w stanie zabezpieczać różnego rodzaju powierzchnie przed zanieczyszczeniami, mechanicznymi uszkodzeniami, wpływem warunków atmosferycznych itp. Nie uzyskamy jednak efektu lotosu – taki zapewnić mogą wyłącznie nanopowłoki. Są skuteczne do tego stopnia, że mogą stanowić ochronę nawet przed drobnoustrojami, bakteriami, wirusami. Jak to możliwe? Niezwykle drobne nanocząstki powłok są w stanie wypełnić wszelkie wolne przestrzenie w zabezpieczanej powierzchni, w których potencjalnie mogłyby się gromadzić bakterie, czy wirusy. Gdybyśmy na przykład pokryli nanopowłokami karoserię samochodu, to z założenia (dzięki efektowi lotosu właśnie), wszystkie krople deszczu spływałyby po niej i żadne ślady po ulewie nie pozostawałyby widoczne.